Leon Konkursy Blog
Wszytko o "ok zeszycie"

ok zeszyt Leon konkurs


Witam serdecznie, nazywam się Katarzyna Głowacka. Z wykształcenia jestem nauczycielem, oligofrenopedagogiem i logopedą. Pracuję w Niepublicznej Szkole Podstawowej w Mielcu – tutaj też uczę historii, wspomagam pracę dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, prowadzę indywidualne zajęcia logopedyczne i jestem wychowawcą najlepszej klasy pod słońcem – klasy V a. Ponadto jestem liderem w programie Nauczycielska Akademia Internetowa (NAI) realizowany w ramach Placówki doskonalenia nauczycieli Centrum Edukacji Obywatelskiej. Nauczycielska Akademia Internetowa wspiera szkoły we wprowadzanej przez MEN reformie oświaty. Moja szkoła natomiast pogłębia wiedzę z oceniania kształtującego - po ukończeniu kursu placówka otrzyma tytuł „Szkoła ucząca się”. 

Z zeszytem OK pracuję już drugi rok. Swoją przygodę z OK zeszytem rozpoczęłam od czasu, kiedy zaczęłam uczyć historii. Zostałam zainspirowana zeszytem koleżanki, która jest nauczycielem wczesnoszkolnym. Nie mogłam wyjść z podziwu obserwacji lekcji, gdzie uczniowie samodzielnie wykonywali notatki graficzne, ozdabiali, kolorowali, rysowali – tworzyli swoją własną skarbnicę wiedzy! Pomyślałam sobie – ja też chce pracować z Ok zeszytem i stało się… Teraz nie wyobrażam sobie pracy bez tego istotnego elementu.

1. Co to jest Ok zeszyt?

Jest to prowadzony przez ucznia zeszyt, który zawiera prace, notatki, mapy myśli dziecka ale również informacje nauczyciela – oceny sumujące i informacje zwrotne. Ok zeszyt to nie jest zwykły zeszyt! To wytwór wyobraźni i kreatywności dziecka. Zawiera bardzo ważne elementy, m.in.:

- cel – uczeń ma świadomość do czego dążą zaplanowane działania nauczyciela;

- nacobezu (kryteria sukcesu) – uczeń może monitorować swój stan wiedzy, wie również na co nauczyciel będzie zwracał uwagę np. podczas sprawdzania sprawdzianu.

- ocena koleżeńska – uczeń wczuwa się w rolę nauczyciela oceniając kolegę/ koleżankę z klasy.

- samoocena – uczy obiektywnego spojrzenia na siebie ale również jest informacją dla nauczyciela (zielone światło – wszystko wiem, zrozumiałem; żółte światło – muszę jeszcze popracować, uzupełnić ewentualne braki; czerwone światło – nie zrozumiałem tematu, sprawia mi to trudność).

- informacja zwrotna nauczyciela, coś co pomaga się uczyć – (dwie gwiazdki jedno życzenie) – nauczyciel docenia ucznia za elementy pracy, które wykonał poprawnie, pokazuje kwestie, które wymagają poprawy, nad czym uczeń musi jeszcze popracować oraz w jaki sposób należy to poprawić – w jakim kierunku podążać;

- mapy myślowe ucznia związane z tematem;

- własne refleksje;

- podsumowanie.

          2. Kto może pracować z zeszytem ok?

Z zeszytem ok może pracować każdy nauczyciel, który zdecyduje się  do prowadzenia nietuzinkowych lekcji, wypełnionych uśmiechem, zabawą, zadowoleniem ucznia                                   i szczególnie nauką. Na moich lekcjach staram się w różny sposób budzić zainteresowanie historią. Dążę do tego, żeby uczniowie się nią bawili. Każdy uśmiech dziecka na lekcji historii, las rąk, mnóstwo pytań, zainteresowanie i ciekawość napędza mnie do pracy i niesamowicie motywuje. A wszystko to za sprawą elementów oceniania kształtującego, ok zeszytu i pozytywnego nastawienia

           3. Jaki jest cel prowadzenia ok zeszytu.

Moim zdaniem głównym celem prowadzenia ok zeszytów jest chęć ułatwienia dziecku uczenia się. Ok zeszyt jest jedną z najlepszych metod ułatwiającą naukę. Jest miejscem, gdzie zgromadzone są wszystkie materiały z lekcji, własne notatki, przemyślenia zebrane w trakcie zajęć. Nauka z ok zeszytem jest znacznie łatwiejsza niż przy wykorzystaniu książki, jak twierdzą moi uczniowie  

           4. Czy trzeba mieć jakieś szkolenia, aby wprowadzić taki zeszyt na lekcjach. 

Tak jak pisałam powyżej, ok zeszyt może wprowadzić każdy nauczyciel, który szuka innowacyjnych metod nauczania. Osobiście uważam, że nie trzeba mieć żadnych szkoleń, które pozwolą nam wykorzystywać ok zeszyt na lekcjach. Niemniej jednak szkolenia dotyczące oceniania kształtującego, pozwolą nam z większą świadomością wykorzystywać elementy okeja na lekcjach, w tym też ok zeszyt.

          5. Jakie są plusy nauki z ok zeszytem?

Jest wiele plusów dotyczących ok zeszytu, wymienię kilka najważniejszych. Pewnie będę się powtarzała ale dzięki ok zeszytowi:

- uczeń się uczy a nie jest nauczany

- ok zeszyt jest zeszytem ucznia a nie nauczyciela;

- w jednym miejscu zawiera najważniejsze informacje dotyczące działu;

- towarzyszy uczniowi w procesie uczenia się;

- pobudza kreatywność i wyobraźnię.

          6. Czy widzi Pani jakieś minusy w pracy z ok. zeszytem?

Śmiało mogę powiedzieć, że nie. Absolutnie nie widzę żadnych minusów. Nie zamieniłabym tej formy prowadzenia zeszytu na żadną inną, myślę, że moi uczniowie również

          7. Jak dzieci reagują na pracę w ten sposób?

W tym momencie mogę powiedzieć, że dzieciaki nie wyobrażają sobie lekcji bez ok zeszytu. Nikomu nie trzeba przypominać o jego prowadzeniu. Niesamowite jest to, że uczniowie upominają się o elementy oceniania kształtującego, które zamieszczają w swoich ok zeszytach, kiedy nauczyciel o nich zapomni. Ok zeszyt to przyjemność a nie przykry obowiązek, a to jest chyba najważniejsze.

          8. Za co Pani sobie ceni ok zeszyt?

Z perspektywy nauczyciela historii - przedmiotu, który nie należy do łatwych. Ilość informacji, wydarzeń, skutków i przyczyn bitew, i w końcu daty sprawiają, że uczniowie mogą czuć się przytłoczeni i znudzeni. Dlatego też, staram się zmieniać stereotypy i wciąż szukam ciekawych rozwiązań na interesujące lekcje historii – tu idealnie sprawdza się ok zeszyt. Notujemy, robimy mapki myśli, rysujemy komiksy, wykonujemy lapbooki, a wszystko to w jednym miejscu. Dzięki ok zeszytom i elementom oceniania kształtującego moja lekcja jest uporządkowana za sprawą czego stoi cel i nacobezu do lekcji. Każdemu chciałabym gorąco polecić formę zmiany „zwykłego” zeszytu na ok zeszyt – spróbujcie a zakochacie się od pierwszego razu  


 
Z cyklu krótkich szkoleń dla nauczycieli

 
Z cyklu krótkich szkoleń dla nauczycieli

 
Bałagan, czy zaplanowana strategia

Konkurs dla szkół podstawowych

Nauczyciel każdego dnia obserwuje, jak pracują jego podopieczni. Jednym z jego zadań jest nauczenie dziecka prawidłowej organizacji na miejscu pracy, a w ślad za tym – organizacji samej pracy. A wygląd miejsca, przy którym siedzą uczniowie jest tak różny, jak różni są oni sami. Bywa tak, że na ławce jednego ucznia panuje idealny ład i porządek, każdy przybór jest za każdym razem po użyciu odkładany na miejsce, a zeszyt leży w idealnej linii od boku ławki, równolegle do podręcznika, a długopisu nigdy nie trzeba szukać. 

Okazuje się, że owo miejsce jest przedmiotem całkiem poważnych badań naukowych. Okazuje się, że tępiony bałagan jest bardziej twórczy i wyzwala większą kreatywność niż idealny ład i uporządkowanie. Dlaczego tak się dzieje? 

Podobno tylko geniusz jest w stanie ogarnąć chaos, który jest na jego miejscu pracy, a on sam nie nazywa tego bałaganem, tylko… twórczym nieładem. Nadmierna kontrola nad przedmiotami jest związana z charakterem uporządkowanym i niezwykle zdyscyplinowanym, ale przez to…  odtwórczym. Armagedon na ławce może wskazywać, że uczeń ma trudności z ustalonymi normami i ograniczeniami, ale przy tym jest otwarty, kreatywny i myśli nietuzinkowo.

Naukowcy twierdzą, że towarzyszący nam nieład pozwala znaleźć zastosowanie dla rzeczy w sposób, w jaki normalnie nie zostałyby potraktowane. Wystarczy dzieciom dać do ręki kilka patyków i rolkę papieru, a wzorem McGywera stworzą z tego łódź podwodną i to na dodatek z elementami statku kosmicznego Enterprise. Prym w takim działaniu będą wiodły dzieci, które są uznane za bałaganiarzy i twórców chaosu. Ale czyż nie właśnie tym dzieciom przyszłyby do głowy najbardziej nieoczekiwane pomysły, nierzadko rodzące się pod presją? Pamiętam sytuację, gdy w szkole trzeba było z patyczków i plasteliny budować szkielety brył. Jedna z dziewczynek zgubiła część wyposażenia w czeluściach zabałaganionego plecaka i jeden z patyczków zastąpiła kawałkiem włóczki wyciągniętej z szalika! Oczywiście nie pochwalam destrukcji garderoby, ale podziwiam za kreatywne myślenie, na dodatek – skuteczne. 

Oczywiście nie należy tu iść w żadną ze skrajności. Na ławce nie powinno być układu rodem z laboratorium, ale unikajmy także skutków trąby powietrznej. Bo kreatywność kreatywnością, ale warto, żeby lekcja nie upłynęła co poniektórym na szukaniu tego nieszczęsnego długopisu… 

 
Konkursowe strategie

leon konkursy przedmiotowe

Każde dziecko to indywidualny zespół cech i naturalnych predyspozycji. Pracując z takim wachlarzem możliwości nietrudno się pogubić, a tym bardziej – iść schematem. 

Niestety, schematyzm się nie sprawdza ani w szkole podczas normalnych lekcji, ani w żadnej innej formie aktywizacji ucznia. Konkursy to prawdziwy poligon doświadczalny zarówno dla nauczyciela, jak i dziecka. Tutaj liczy się znajomość „przeciwnika” (czyli zasad i zagadnień konkursowych), ale i własnej armii.

Nie bez przyczyny konkursy są rozpisane w różnych formach: pisemnej, ustnej, dają pole do popisu sferze artystycznej… Daje to ogromne szanse niemal wszystkim dzieciom. Ale czy tak do końca jest?

W codziennej pracy napotykamy na uczniów, którzy  są nieustannie aktywni: zgłaszają się, odpowiadają chętnie i ze swadą, nie boją się wystąpień i zawsze są w obsadzie „czarnych koni” konkursowych. Ale co zrobić z tymi, którzy osiedli na drugim biegunie? Milczący, wycofani, zawstydzeni? Oni też maja potencjał, choć na początku w ogóle tego nie widać. A my mamy z tej grupy wyłonić nie tylko tych, którzy chcą, ale także tych, których warto byłoby zachęcić. Zresztą, prawdziwy strateg zawsze ma jakiś plan B, a konkurs to doskonała okazja, żeby swoją taktykę wykorzystać.

W jednym z konkursów miała wziąć udział starannie wyselekcjonowana grupka uczniów. Nauczyciel pracował z nimi dzielnie, dbając, aby wiedza wpływała gładko i równie gładko była przez nich utrwalana. Termin zbliżał się nieuchronnie i emocje sięgnęły zenitu. Terminarz spotkań grupy wsparcia wyraźnie się zagęścił i właściwie wszystko było gotowe do godziny „zero”. Na trzy dni przed konkursem ponad połowę zespołu wyeliminowała… galopująca grypa jelitowa, stawiając nauczyciela i jego podopiecznych w naprawdę dramatycznej sytuacji. Tyle pracy, energii, oczekiwań… A ponieważ nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy i przegrupować oddziały. Wybór był naprawdę wąski – ale czas naglił i nie można było zanadto grymasić. Po burzliwych obradach w pokoju nauczycielskim oraz szeregu cennych wskazówek skompletowano „drugi garnitur”.

W dniu konkursu zespół stawił się w odświeżonym, ale pełnym składzie. I co się okazało? Jeden z uczniów („ten jest taki spokojny, wygląda na myślącego, ale mało aktywny, trójkowy zaledwie… może on?”) bez zbędnych ceregieli wykosił konkurencję, błyskawicznie i poprawnie w 100% odpowiadając na zadania konkursowe. Opiekun nie mógł wyjść z podziwu i zdziwienia, bo uczył ten diament od dwóch lat i jakoś nie pamiętał, żeby aż tak go oszlifował… 

Po wszystkim, gdy zwycięska drużyna wiozła już trofeum, aby umieścić je nazajutrz w szkolnej gablocie chwały, opiekun zapytał nieśmiało, dlaczego do tej pory uczeń o takim potencjale nigdy się nie zgłaszał na lekcji, a już o udziale w konkursach w ogóle nie było mowy. Lider starcia odpowiedział szczerze:

- Nie wiem. Chyba mnie to nie kręci…?

Tak to właśnie bywa – nie wiemy do końca, co drzemie w uczniowskich głowach. Ale nauka z tego płynie jasna: nigdy nie można przesądzać o uczniu w kontekście jego aktywności na lekcji czy osiągniętych ocen. Każdy ma swojego asa w rękawie. Wystarczy dać mu szansę, aby tego asa z rękawa wyciągnął.

Kasia - Wrocław

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 3

LiveChat

Susnet Facebook Like Box