Leon Konkursy Blog
Gdzie czas na dzieciństwo?

„Nie wiem czy to jest taka mądra decyzja…”

Pierwsze słowa dyrekcji, która zapoznała się z pismem, w którym poprosiłam o wypisanie mojej prawie 8 letniej córeczki z polskiej szkoły, słowa, które mogą wpędzić w zakłopotanie… 

Przepisałam dziecko do niemieckiej szkoły, bo wbrew zapewnień ze strony szkoły i Pani Minister Oświaty, że polskie szkoły są przygotowane na 6 latki - wcale tak nie było, mało tego obecny rząd nie kontynuuje reformy wprowadzonej przez poprzedników, czuję się jakby moje dziecko było królikiem doświadczalnym, jakby do kółka w którym układa się z dziećmi zamek z klocków wpuszczono niegrzecznego Jasia, który postanawia zepsuć tą wieżę. Po dwóch latach nauki mojej córeczki wyciągam wnioski, główny jest taki, że nauczyciel wprowadza materiał, a rodzić uczy tego materiału w domu, ogrom prac domowych, jest tylko po to, aby zdążyć z zaplanowanym na rok materiałem…zamiast bawić się, jeździć na rowerze, czy zwyczajnie usiąść na kanapie i oglądać bajki mąż zabawiał młodszą córeczkę, aby ta nie przeszkadzała mi i Oli odrabiać lekcji i się uczyć na następny dzień. A gdy przychodził upragniony weekend Ola z radością czytała „Karolcię” odliczając ilość wyznaczonych stron, aby wspólnie z całą rodziną pojechać do babci, pobawić się z koleżankami.

Żal mi jest nauczycieli, których pasję do nauczania zabija się ciągłymi zmianami, wiem, że nie zawsze się z nimi zgadzają, często sami zastanawiają się jakiej pracy dołoży im kuratorium, jak rozszerzy program. Wiem, że mają dużo dokumentów i prac do sprawdzenia po godzinach lekcyjnych, często nie mają dostępu do komputera w szkole i dzienniki muszą uzupełniać w domu…, ale jeszcze bardziej żal mi jest dzieci, „szkoła to nie tylko mury”- to powiedzenie też nabiera nowego znaczenia, szkoła to praca od rana do nocy, od 8:00 do 13:00 z nauczycielami, a od 16:00 do 19:00 z rodzicem w domu, nie chcę takiego dzieciństwa zapewnić swoim dzieciom. Ja nie muszę przynosić swojej pracy do domu, a moje dziecko niestety musiało? Ja teoretycznie mam czas na relaks, moje dziecko za mało jak na swoje 8 lat. Wspólny czas dla rodziny został nam zabrany przez szkołę … Nie mam pretensji do nauczycieli, bo to nie ich wina taki mamy system szkolnictwa w Polsce, wierzę, że starają się jak mogą, aby lekcje były ciekawe i zachęcały dzieci do nauki… 

Po pierwszych dniach zmiany szkoły widzę kilka plusów:

Brak zadań domowych… (marzenie młodych mam i ich dzieci) lekcje nie są zadawane, jeżeli dziecko czegoś nie zdąży zrobić, odrabia lekcje na świetlicy z NAUCZYCIELEM

Świetlica, w klasach I-III Pani nauczyciel świetlicy przychodzi do klasy dzieci i tam wspólnie odrabiają lekcje, malują itp. ( każda klasa ma swojego nauczyciela świetlicy)

Doskonale przystosowane klasy… (marzenie każdego nauczyciela, który wie, że dzieci nie spędzą 6 lekcji siedząc w jednym miejscu w szkolnej ławce)

Angielski minimum trzy razy w tygodniu… ( w trzeciej klasie 3 razy w tygodniu? I zero gramy? Jak to możliwe?)

Przerwa obiadowa trwa 50 minut…. Tak, 50 minut.

Nauka żywego niemieckiego, lekcje prywatne nie są w stanie rozwinąć kompetencji jezykowych jak nauka "na żywo" codziennie kilka godzin podczas lekcji i zabawy z koleżankami z klasy.

Minusy, które mogą być plusami:

Płatne podręczniki… tak widocznie Niemcy, to nie tak zamożny kraj jak Polska skoro nie stać ich na kupno podręczników…

Płatna świetlica… to kolejny minus na naszej liście koszt świetlicy wraz z obiadem to około 60 euro, ale ta zapewnia nam opiekę nad naszymi pociechami od 6:00 do 18:00 potraficie sobie wyobrazić, że wasze dziecko o 7:00 rano nie stoi pod zamkniętą szkołą? Mało tego w klasach 1-3 mają świetlicę we własnej klasie, Pani specjalnie do nich przychodzi… 

Niższy poziom edukacji… tak nie mają zadań domowych, więc mniej się nauczą, a Ola właśnie przerabia materiał z matematyki, który uczyła się w drugiej klasie w Polsce, myślę, że to jest właśnie materiał dla ucznia klasy trzeciej, który rozpoczął naukę jako 6-cio latek.

Dziecko nie chce wracać ze szkoły do domu … to straszne, w Polsce nie chciało chodzić do szkoły, tu nie chce wracać do domu… zapewne chodzi o ten gigantyczny plac zabaw z mini parkiem linowym, hulajnogi, deskorolki i inne dziwne pojazdy do których dzieci mają dostęp na przerwach.

2 razy w tygodniu pływanie? 3 razy w tygodniu sport? Brak religi - może być minusem dla niektórych... Ola przystapi do Komuni ze starą klasą w Polsce.

Teraz już wiem że to nie była taka mądra decyzja to była najmądrzejsza decyzja w moim życiu …:)

Pomimo barku znajomości języka, Ola skacze z radości, chodzi na kółko krawieckie i Odyseję Umysłów, co w zeszłym roku było powodem kilku słabszych ocen z matmy… 

Co najbardziej nas zaskoczyło, to fakt, że Ola ma dodatkową Panią, która jej pomaga nadrobić zaległości językowe podczas lekcji :)

Dlaczego u nas nie można odpuścić tego ogromu nauki, dlaczego dzieci maja być dobre z wszystkiego ??? Dajmy się im rozwijać w kierunku, który jest dla nich najlepszy. Nie każdy lubi matematykę lub pisać wypracowania. 

Domyślam się, że wiele osób może mieć inne zdanie, że są różne dzieci i różne szkoły… ja wybrałam szansę na dzieciństwo dla swojej córeczki. 

Pozdrawiam Was mocno i dziękuję za wysiłek jaki wkładacie w naukę naszych dzieci.

Mama Oli - 8 lat i Kasi - 3 lata .

 
„O szkoleniach i warsztatach, czyli o inwestycji w siebie"

szkolenia dla nauczycieli

 

Tak to już w naszym przypadku bywa, że kiedy zasiadamy wieczorem do komputera i otwieramy skrzynkę pocztową, to między palcami przelatuje nam znaczna część cennego (często jedynego wolnego) czasu. Zegar odmierza kolejne minuty w sposób nieubłagany, a zaparzona herbata staje się podejrzanie zimna i czarna. Przebrnięcie przez kolejne foldery, po ciężkim dniu pracy staje się zadaniem do wykonania chyba tylko dla sztabu  specjalistów od zadań specjalnych. Litery na białym tle zlewają się w trudne do rozszyfrowania zapiski ale już po szybkiej aplikacji zbawiennych kropel do oczu, rozpoczynamy rozeznanie w terenie. 

Do kosza wędrują niepowtarzalne  oferty zakupowe, sukienki obniżone TYLKO dziś i TYLKO dla nas o 99% i broszura Last Minute z wymarzonymi wakacjami TYLKO dla dwojga w pięknym hotelu z basenem i jacuzzi. Po selekcji wiadomości od szefostwa, po podziale na e-maile  na mniej ważne i „sprawdzę później” natrafić możemy na zaproszenie na szkolenie skierowane do nauczycieli.  Czy warto brać w nich udział? Jasne, pod warunkiem, że weźmiemy pod uwagę kilka istotnych zasad.

  1. Mniej znaczy więcej – sprawdź, czy tematyka spotkania naprawdę Cię interesuje i czy jest skierowana do takich osób jak Ty. Będąc świeżo po studiach z filmowym, zarażających na około bananem na pół twarzy – odpuść sobie 4- godzinne szkolenie z zakresy wypalenia zawodowego.  Oczywiście, lepiej zapobiegać, niż leczyć ale obawiam się, że po takim zegarowym maratonie, odniesie ono zupełnie odwrotny skutek. Zbieranie za wszelką cenę znacznej ilości zaświadczeń do teczki awansu, nie ma na dłuższą metę większego sensu.

 

  1. Oszacuj swoje możliwości – nie bądź nadgorliwa. Codzienny rozkład dnia, czyli praca zawodowa, prowadzenie domu, opieka nad dzieckiem – nie zawsze nam sprzyja. Zdarzają się dni w naszym kalendarzu, że nie wciśniemy już nic do naszego grafiku zajęć, więc gdzie tu miejsce i moc na przyswajanie nowej wiedzy?

 

  1. Sprawdź, kto jest prowadzącym. Z doświadczenia wiemy, że są konferencje, na które uczestnicy pchają się drzwiami i oknami. Zaplanowane 20 miejsc dla pedagogów zmienia się w aulę wypchaną po brzegi i ciasno dostawione krzesła, gdzie tylko się da. Spotykamy się niestety także z prowadzącymi typu gawędziarz – teoretyk. Mówią do nas w sposób nieprzekonujący  i łatwo możemy zorientować się, że dzisiejszą szkołę lub przedszkole znają tylko z telewizji i jak to się często zdarza-  nigdy w szkole nie uczyli. Umówmy się, że szkoła na przestrzeni lat zmieniła się i szukamy rozwiązań na tu i teraz, a wiedza przekazywana od nauczycieli praktykujących – jest znacznie cenniejsza.

 

  1. Zabierz ze sobą koleżankę lub posadź ją bardzo daleko od siebie ;) W razie ewentualnych wątpliwości, pytań możecie wzajemnie pewne kwestie sobie wyjaśnić. Wymienianie się własnymi doświadczeniami naprawdę wzbogaca a możliwość prowadzenia dyskusji z kimś na poziomie – to naprawdę dobra lekcja. Gorzej, jeśli jesteście „personą”, którą i owszem dyskutuje ale inne tematy ;) I tak oto zamiast skupić się na temacie spotkania, analizujecie cenniki usług kosmetycznych, dzielicie się informacjami o rabatach w centrach handlowych i supermarketach lub musicie porządnie wygadać się o tym, co zrobił, nie zrobił, co powinien zrobić Wasz mąż, narzeczony czy chłopak. ;) Wtedy najlepiej ucieknijcie od koleżanki na drugi koniec sali a rozmowy zostawcie sobie na deser, jeśli jeszcze będziecie miały na to siłę. ;)) Czasem też mi się zdarzy, że wolę uciekać daleko. Dla innych i własnego bezpieczeństwa  ;)))
 
Szkoła przetrwania, czyli jedziemy na wycieczkę

„Szkoła przetrwania, czyli jedziemy na wycieczkę!”

Wycieczka szkolna

 

Kiedy mamy już majówkę za sobą, a wspomnienie kilkudniowego relaksu wraz z zapachem grilla gdzieś się ulatnia, to znak, że na pełnych obrotach wracamy do pracy. Przed nami ostatnia prosta : dokumenty, sprawozdania i podsumowanie całego roku szkolnego. Jednak gdzieś może zawitać do naszego kalendarza pożądana przez dzieci i rodziców – ONA – wycieczka klasowa. W momencie, gdy decyzja pt. „You can do it” została podjęta i podejmujesz się drukowania dla rodziców informacji : „Proszę Państwa, odbędzie się wyjazd klasowy” i klamka zapadła i nie ma odwrotu – machina rusza. 

Następuje „zwolnienie blokady maszyny losującej”, szybkie odkładanie drobnych (prywatnych) planów na bok i zaczyna się planowanie. Szybko informujesz o tym znajomych („O! Ekstra! Odpoczniesz sobie, ale Ci dobrze!), koleżanki z pracy („Tylko wracaj szybko, nic za Ciebie się tu nie zrobi.”) i rodzinę („Dziecko!? Czy ty zdajesz sobie sprawę, co ty wyprawiasz?”) i zwłaszcza po tych ostatnich słowach otuchy i wsparcia czas na odpowiednio sprawną organizację. 

Znajdź atrakcyjne miejsce, które ma w swojej ofercie interesujące propozycje na spędzenie tych kilku dni. Najlepiej wybieraj ośrodki, w których już ktoś z Twojego otoczenia był i jest w stanie udzielić Ci szczerej recenzji.

Zadbaj o bezpieczeństwo w trakcie podróży, czyli sprawdź środek transportu (np. autokar) i kierowcę. Poproś o przedstawienie wymaganych dokumentów, wezwij policję do kontroli. Często zdarza się, że rodzice chcąc mieć większy spokój ducha o swoje dzieci, sami wzywają odpowiednie służby, dlatego lepiej żebyśmy to my byli nadgorliwi w tych kwestiach.

Dopilnuj wszelkich formalności, czyli pisemne zgody od rodziców, podpisanie korzystnej umowy z ośrodkiem wypoczynkowym, do którego się wybieramy.

Zapoznaj rodziców z regulaminem obowiązującym  na czas trwania wycieczki. Warto wprowadzić jasne zasady, które ułatwią nam sprawowanie opieki. Zastanówcie się, czy (na przykład) dzieciom są w nocy potrzebne telefony komórkowe? Czy nie lepszym rozwiązaniem byłaby ich „konfiskata” na czas trwania ciszy nocnej? Dzieci jadą na wycieczkę ( a przynajmniej powinny) po to, aby poznać nowe miejsca, spędzić miło czas a także jeszcze bardziej zintegrować się z rówieśnikami. W głębi duszy, rodzice także woleliby zapłacić za atrakcje a nie za czas, w którym ich dziecko (często tak jak w domu) jest przyklejone twarzą do wyświetlacza telefonu lub innej technologicznej zabawki. Ten argument może pomóc Wam, w złagodzeniu różnicy zdań i poglądów rodziców na temat tych małych i odciągających od rzeczywistości urządzeń. 

Przygotujcie podstawową listę niezbędników na wyjazd. Zwłaszcza młodszym dzieciom, posiadanie takiej listy zwiększy poczucie bezpieczeństwa i pewność, że jest na wyjazd odpowiednio przygotowane. Przecież często także dorośli tworzą listy zakupów, listę „things to do”, listę rzeczy do zabrania na urlop. Nie czujecie się wtedy spokojniejsi? Pamiętajcie także o liście wyjazdowej dla siebie

Dokonaj podziału na pokoje, oczywiście jeśli jest to wcześniej możliwe. Warto dać szansę naszym podopiecznym (jeśli je w miarę dobrze znamy i darzymy zaufaniem) i pozwolić im podzielić się samodzielnie. Osobiście także wolelibyście dzielić pokój z koleżanką niż z kimś, z kim o znalezienie wspólnego języka łatwo nie jest. O tyle jednak o ile dorosły człowiek jest w stanie przygryźć wargę („Jakoś to będzie”) to u małego człowieczka może (choć nie musi) spowodować to emocjonalny wybuch kolejnej wojny światowej Bądźmy natomiast konsekwentni i w przypadku niepożądanej akcji milusińskich – sami dokonajmy podziału.

Zabierzmy ze sobą pozytywne nastawienie i uśmiech na twarzy. Ułatwi to zniesienie ewentualnej: kapryśnej pogody, tęsknoty dzieci z ich bliskimi, naszą za mężem, żoną, dzieckiem lub najzwyczajniej w świecie za ciepłym kocem i naszą ulubioną gorącą czekoladą.

Nie zostawiajcie rozgrzebanych spraw przed Waszym wyjazdem. Nieuzupełnione dokumenty, artystyczny nieład w domu, nieodebrane sprzęty z naprawy. Prawdopodobnie to wszystko będzie na Was czekać aż do przyjazdu.

Ps. Krem przeciw oparzeniom słonecznym raczej się nie przyda na te najbliższe dni, ale idę się pakować. Do usłyszenia. Ahoj przygodo ! 


Agnieszka Sokołowska

nauczyciel wczesnoszkolny ze Szczecina

 
Praca marzeń, za miliony monet.

 nauczyciel

„ Najlżejszy zawód świata, czyli jak zarobić, żeby się nie narobić”

W życiu liczy się to, aby kierować się tym, co jest dla nas ważne, co może przynieść ogromne szczęście i samospełnienie. Czy nie bylibyście zatem szczęśliwi, gdyby obficie wynagradzano Wam przepracowane zaledwie cztery godziny dziennie? Powtarzamy: OBFICIE ;) W czasie dwumiesięcznego urlopu popijalibyście drinki z palemką i śmiali się bezczelnie ze znajomych, że są to naiwni i niepoważni pracoholicy. Raj. Żyć nie umierać. Chwilo trwaj. 

Jeśli nie chcecie się w życiu napracować, zostańcie nauczycielami. To najbardziej leniwe osoby, jakie będzie Wam dane poznać w swoim życiu. Nie robią nic i jeszcze im za to płacą. Nie dziwi  w związku z tym fakt, iż jest to najmniej lubiana grupa zawodowa. Nie robią nic istotnego, pracują niewiele i jeszcze narzekają. Jak ich lubić? Sami widzicie, że się nie da, ale tego na szczęście nie trzeba nikomu tłumaczyć   … Chociaż poczekajcie, nie bądźmy aż tak surowi. Czasem zdarzy się, że pracują „troszeczkę” więcej niż te opłakane 20 godzin tygodniowo. Te nieistotne drobnostki to między innymi :

Tworzenie i sprawdzanie sprawdzianów i testów – PESTKA. Nie przesadzajmy. Przecież do wszystkiego mamy gotowce, które później sprawdza specjalna, magiczna maszyna ulokowana w naszych piwnicach i spiżarniach.  Na dodatek jesteśmy w posiadaniu drukarki z wbudowaną funkcją „automatyczne ocenianie ON” i bach! Oceny są już w dzienniku!  Chwila, momencik i problem z głowy, bo przecież ile sprawdza się  25 dyktand, 25 wypracowań czy sprawdzianów z geometrii? Szybka akcja. Poprawianie przecinków, „rzóbruf” i „rzonkili” to czysta przyjemność i balsam dla duszy. Nie mówcie, że nie ;)

Zebrania z rodzicami – RELAKSIK. Raz w miesiącu spotkać się z 25 przedstawicielami różnych charakterów, oczekiwań, żądań, wymagań, próśb,  skarg i zażaleń?  Łatwizna. Nic nie jest w stanie Was zaskoczyć, czy zdenerwować. Przecież jeszcze żadne zebranie nie kończyło się  później niż było to początkowo zaplanowane. Jeszcze nigdy żaden rodzic nie został na długą rozmowę indywidualną, aby twarzą w twarz porozmawiać o łobuzie Krzysiu ;) Czy kiedykolwiek poganiał Was groźny Pan woźny,  że „zamykamy szkołę, proszę już kończyć! Jest dziewiętnasta godzina!” Abstrakcja? No jasne! Nas też to nigdy nie spotkało Co do zebrań to pozostaje jeszcze kwestia sporządzania informacji dla rodziców i protokołów ze spotkań. Nie rozdrabniajmy się jednak, bo każdy zdaje sobie sprawę, że zebranie z rodzicami to jak darmowe zajęcia z jogi. Odpręża, relaksuje i koi zmysły.

Szkolenia, konferencje i udział w warsztatach – przecież PRZYDA SIĘ DO AWANSU! Będziemy wyedukowani, z nowoczesnymi metodami pracy i z zapełnioną od certyfikatów teczką. Miejsce i godzina szkolenia? Sobota – godzina 9.00 ? Trudno. I tak nie mam nic ciekawszego do roboty. Czas z rodziną, wyjazd, ogarnięcie sterty prania przekładanej z kąta w kąt? NUDA!

Oprawa plastyczna uroczystości szkolnych, czyli „bałwanki i renifery”. BEZ PANIKI. Okazji do występów jest mało. Zaledwie kilka. Dzień Babci, Dziadka, Rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego, Pasowanie na ucznia, Jasełka, Prelekcje o zdrowiu, Bezpieczne ferie… Szykowanie dekoracji, nauka piosenek, wierszy, niekończące się próby i finalnie – występy? Godzinka i po  sprawie.

Rady pedagogiczne – SPOTKANIE TOWARZYSKIE. Kilkugodzinne debaty odnośnie osiągnięć uczniów, charakterystyka klas, realizacja podstawy programowej, klasyfikacja, podsumowania? Brzmi obco, prawda?

Pisanie świadectw, opinii, kart osiągnięć – SZYBKA AKCJA! „Kasia czyta płynnie, chętnie współpracuje w grupie, wyróżnia się uzdolnieniami sportowymi, lubi majsterkować” jeszcze razy 25, załadowanie papieru, drukarka w ruch, szybkie notatki i już po północy można iść spać. Nie, wcale nieprawda, że podczas snu regeneruje się organizm. Nie wierzcie im ;)

Organizacja i przeprowadzanie konkursów o zasięgu szkolnym, międzyszkolnym i ogólnopolskim – SAMI CHCECIE TO ORGANIZUJECIE. Dodatkowa praca? Nie! To ucieczka od koleżanek, które wiecznie męczą i chcą zaprosić na kawę. I siup, wymówka gotowa : „Nie, przepraszam , nie mogę. Konkurs organizuję”. 

Jak widać praca nauczyciela to pasmo samych przyjemności i beztroskich chwil. Nie da się ukryć, że jest bez nerwów, przepracowania i zgrzytania zębami. Także wszystkim tym, którzy szukają nudy, braku wrażeń od poniedziałku do piątku i nie liczą na zaskakujące sytuacje – szczerze polecamy zawód nauczyciela!! ;) 

Ps. Przyznać się kochane „leniuszki”, o której dzisiaj wyłączycie komputer i posiedzicie na spokojnie z rodzinką? ;))) 

Miłego dnia ! ;* 

Napisała:

Agnieszka Sokołowska

Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej

 
Jak przetrwać do wakacji i nie zwariować?

 problemy nauczyciela

Kiedy w wyszukiwarce internetowej „wklikujemy” frazę o przetrwaniu do wakacji, to wszystko wiedzący wujek Google podpowiada, owszem… ale uczniom! I w tym miejscu nasuwa się pytanie. Kto zatroszczy się o nas ? O nauczycieli? O tych, którzy walczą z przysłowiowymi wiatrakami. Tych, którzy podcierają małe noski, podziwiają stan wypadającego uzębienia (ustalając jednocześnie odpowiednio wysoką stawkę u wpływowej Wróżki Zębuszki). Kto doda sił, aby po raz dziesiąty w ciągu dnia powtarzać, że kolegi nie można na siłę „przesuwać i przestawiać” w inne miejsce. Przy pomocy pięści. Nóg. Z lekką pomocą mocnego zgryzu. Kto wesprze w końcu tych, którzy z anielską cierpliwością tłumaczą, że Maria Skłodowska- Curie nie była aktorką ale także i nie opatentowała popularnego twarożku, reklamowanego w przerwach programów śniadaniowych? My! Prawda jest taka, że nikt nie jest w stanie tak mocno zaszkodzić jak i wesprzeć nauczyciela w działaniu – jak kolega/ koleżanka po fachu. Nie myślcie sobie, Moi mili, że się skarżę. Absolutnie nie. Studia tak jak większość z Was podjęłam z własnego wyboru i z pełną świadomością. Kocham tak jak Wy swoją pracę i nie jestem w stanie wyobrazić siebie w jakimkolwiek innym miejscu. Także tym hojniej opłacanym. Ta pasja i wytrwałość jest konieczna, zwłaszcza po nieprzyjemnych rozmowach z rodzicami waszych pociech, lub gdy „zarzuceni” jesteśmy końcoworoczną papierologią. Część z Was powie, że bycie nauczycielem to misja a nie praca. Oczywiście! Jesteśmy często znaczącymi autorytetami dla dzieci. Pamiętajmy tylko, że bycie chwilami małym egoistą, który dba o swój komfort – może opóźnić przyjście wypalenia zawodowego.

BYCIE CZASEM EGOISTĄ NIE JEST ZŁE . CZY KAŻDY O TYM WIE ?

1. Pamiętaj, to „tylko i aż” praca. To co robisz, rób dobrze. Bądź odpowiedzialnym i sumiennym pracownikiem. Pamiętaj, że pracujesz na „swoje dobre imię”. Daj z siebie tyle ile możesz i … odpuść. Nie zaniedbuj swoich bliskich, którzy znaczą dla Ciebie naprawdę wiele. Rodzinę, która mogłaby wyrecytować listę Twoich uczniów z pamięci wraz z imionami, nazwiskami, adresami i imionami ich psów, kotów i chomików. ;) Nie odmawiaj po raz kolejny mężowi/ żonie wyjścia do kina, spaceru lub zrobienia czegoś razem. Wiem, że jesteście zapracowani. Ale skoro w pracy dajecie z siebie wszystko, to należy się Wam za to mała nagroda. Poważnie. Przecież Wasi uczniowie zawsze znajdą czas na zabawę i małe przyjemności.

2. Nie odkładaj obowiązków na ostatnia chwilę. Nie mówię o wypisywaniu świadectw już w czasie ferii zimowych, ale umówmy się szczerze, że pewne zadania możesz rozłożyć w czasie. Nie stwarzaj sobie zaległości, czyli bądź osoba systematyczną, którą trudniej będzie zaskoczyć w nagłych przypadkach, np. choroby. No work, no stress!

3. Pielęgnuj swoje hobby. Znajdź czas na drobne rozpieszczanie samej/ samego siebie. Poświęcaj codziennie, przynajmniej pół godziny na zajęcie, które wprawia Cię w stan relaksu i odprężenia. Może to być książka, film, sport, spacer z psem lub chociażby zadbanie o wygląd swojego ciała. Pozwoli Ci to, choć przez chwilę na uczucie szczęścia i oderwania się od trosk i zmartwień.

4. Nie odliczaj ! Nie skupiaj się na odliczaniu, na życiu od weekendu do weekendu, od Bożego Narodzenia do Wielkanocy i kończąc na wakacjach. Co jest grane? Kochani, nie jesteście więźniami! Nie odcinacie kartek z kalendarza, który wisi nad waszą pryczą! Jesteście w tym miejscu z własnego wyboru, więc jeśli czujecie, że coś nie jest w porządku – zmieńcie to! Powiecie – łatwo się wymądrzać. Zdaję sobie sprawę, że o pracę w dzisiejszych czasach jest ciężko ( zwłaszcza w szkolnictwie), że pierwszorzędne jest spłacanie kredytu i zapewnienie spokojnej emerytury. Tylko w jakiej kondycji będziecie już na tej wymarzonej emeryturze? ( i nie chodzi mi tu o jej wysokość). To Wy jesteście najważniejsi!

5. Unikaj konfliktów i złej atmosfery w pracy Im dalej od rozpoczęcia roku szkolnego, tym poziom zmęczenia staje się wyższy. I to jest naturalne. Tak samo jak fakt, iż niektórzy z nas są mniej lub bardziej odporni na sytuacje stresowe. Na szkolnych korytarzach spotkać możecie zazwyczaj koleżanki, którym nie odpowiada pogoda, Wasze podejście do dzieci, Wasz ubiór. Nigdy nie jesteśmy w stanie sprostać oczekiwaniom wszystkich a codzienne otaczanie się takimi wampirami energetycznymi, nie ma sensu. Odetnijcie się od tego. Nic nie poradzicie, ze nie wszyscy mają tak udane życie prywatne jak Wy i muszą ponarzekać ;) . I najważniejsze, pamiętajcie, że Jesteście wyjątkowi. Nie pozwólcie nikomu wmówić, że jest inaczej. Nigdy o tym, nie zapominajcie, chociaż wiadomo, że będą chwile załamania i wątpliwości. Wiecie kto się niczego nie obawia? Tylko głupcy. PS. Myśląc o nadchodzących dużymi krokami wakacjach, przypomina mi się obrazek przedstawiający nauczyciela na początku i na końcu roku szkolnego. Chyba wszyscy powoli zbliżamy się do tej potarganej sowy, która stoi na nogach ostatkiem sił. ;) Oby do wakacji ! ;)))

Napisała: Agnieszka Sokołowska Nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej

LEON- Ogólnopolski Konkurs Przedmiotowy

Zdjęcie użytkownika LEON - Ogólnopolski Konkurs Przedmiotowy.

 
Więcej artykułów…
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2

LiveChat

Susnet Facebook Like Box